POLSKA B 2020

Scio cui credidi

Nastały niespokojne czasy. Na świecie szalała zaraza i należało unikać większych skupisk ludzkich. Trzeba było powrócić do korzeni, zejść z utartych szlaków, a z podróży przywieźć być może zupełnie coś innego niż to, po co się tam pojechało.  A może tego czegoś należało szukać w sobie samym? Sztuką było tylko odnaleźć właściwy klucz…

Termin: drugi weekend października 2020

ODSŁONA 1 (publikacja 17/09/2020)

Z takimi myślami borykał się bohater naszej opowieści, który objuczając swojego rumaka zapragnął dotrzeć w okolice Rakowa, który w XVI w. zasłynął z tolerancji religijnej i stanowił centrum życia arian mieszkających w Polsce. W latach 1602-1638 funkcjonowała tam nawet Akademia Rakowska o międzynarodowej sławie, gdzie nauczanie prowadzono w oparciu o własne podręczniki, autorstwa wykładających w szkole profesorów. Przejeżdżając przez rynek miasteczka nasz wędrowiec skierował się na południe, w stronę mostu na rzece Czarnej Staszowskiej. Tuż przed mostem skręcił na zachód i dotarł do wzniesienia, przy którym zebrało się już wielu podobnych śmiałków, zacnych kompanów wielu poprzednich wojaży. Owe dziwne wzniesienie zwykłemu prze-chodniowi jawić się mogło jako wyrobisko piasku. Jednakże dla każdego, kto zgłębiał historię życia braci polskich jasnym się stawało, że owa górka była miejscem ich pochówku. Na tym właśnie nasypie znajdowano niegdyś blaszki mosiężne z widocznym na nich napisem łacińskim Scio cui credidi (wiem, komu uwierzyłem). Tabliczki lub ryngrafy z tym cytatem z listu św. Pawła do Tymoteusza wkładano w ręce zmarłych arian.

Miejsce zrobiło na nim duże wrażenie, ale dzień zbliżał się już ku końcowi i czas było szukać schronienia. Ktoś krzyknął – WSIADANEGO! Oporządzono więc rumaki i wszyscy udali się w miejsce odosobnione, aby odpocząć i zebrać siły na kolejny dzień… Wszak w grupie raźniej, jednak baczono, aby zachować należyty pandemiczny dystans.

ODSŁONA 2 (publikacja 20/09/2020)

Noc szybko minęła i rankiem wszyscy szybko zwinęli swoje posłania, objuczyli rumaki i przy zamkniętych przyłbicach, już wspólnie udali się w stronę sylurskiego morza – Wąwozu Prągowiec pod Świńskim Ryjem. Tak, tak, tej mitycznej krainy bogatej w skamieniałości organizmów morskich, w której obok graptolitów, trylobitów, ramienionogów i małży – można znaleźć dziwne artefakty z bliżej nieokreślonej epoki…

Z sylurskiego morza śmiałkowie udali się do Barda, gdzie w przykościelnej dzwonnicy wisi legendarny dzwon z 1411 r. z herbami Poraj i Jastrzębiec. Waży około 400 kg i miał być odlany z armat i kul zdobytych na Krzyżakach pod Grunwaldem. Według legendy, miał go ofiarować sam król Władysław Jagiełło za dzielną postawę bardzkich chłopów w boju.

Jakżeż on dźwięczeć musi! – pomyślał nasz bohater wspominając słowa z Makbeta: „Uderzcie w dzwony! Dmij, wichrze! Wrzej, toni! Skoro umierać mam, to z mieczem w dłoni”. – I skonstatował, iż lepiej by dzwon pozostał uśpiony, wszak długa ich jeszcze droga czekała i o wiele ciekawsza od tej magbetowskiej.
Drużyna spod znaku pierścieni (tak, w rumakach występował taki skryty rynsztunek) skierowała się na wschód w stronę Pasma Iwaniskiego. Aby tam dotrzeć należało pokonać bród na Łagowicy. Jak niebezpieczna i zdradliwa głębia na nich czekała, przekonać się mieli na miejscu.

ODSŁONA 3 (publikacja 21/09/2020)

Szczęśliwie kompanii udało się pokonać mętne wody Łagowicy, zza których nie było już powrotu. Wszak nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Drużyna zagłębiała się w ostępy Pasma Iwaniskiego. Tam czuli się bezpieczni, choć czasami dukt się urywał i sami musieli wytyczać szlak.

Kolejnym celem była przeprawa ku Pasmu Jeleniowskiemu, gdzie w Gołoszycach rozpoczynał się słynny czerwony szlak Gór Świętokrzyskich. Na końcu alei lipowej, zaraz przy cmentarzu wojennym urządzono dłuższy popas, aby zebrać siły i odwagę przed wyzwaniem mrocznego wąwozu. Dyżurni opowiadacze snuli swe opowieści zdradzając tajemnice odwiedzanych miejsc.

ODSŁONA 4 (publikacja 22/09/2020)

Tajemniczy wąwóz przez Pasmo Jeleniowskie. To tajne i niebezpieczne przejście, do którego dotarli nieliczni. Powiadano, że z grupy zwiadowców robiących przecinkę i torujących drogę dla całej kolumny, niektórzy powrócili odmienieni. Jak? Tego strach nie pozwalał wyjawić.
Nasz bohater drżał więc z niepokoju, nie wiedząc czy da radę ów wąwóz przebyć, czy ugrzęźnie w błotnej mazi zdany na łaskę swych towarzyszy. Przypomniały mu się słowa ze „Starcia królów”: Żeby dotrzeć na północ, trzeba zmierzać na południe. Żeby znaleźć się na zachodzie, powinno się podążać na wschód. Żeby iść naprzód, należy się cofać, a żeby dotknąć światła, musi się przejść przez cień.

Wiedział, że nie może się teraz poddać, bo czyż nie lepiej zobaczyć coś raz, niż słyszeć o tym tysiąc razy? Ruszył więc zdecydowanie, kierując swojego rumaka w czeluść parowu. Posuwał się ostrożnie do przodu. – Dam radę, już niedaleko do końca. – Powtarzał, a pot czarny jak smoła spływał mu z czoła. – Widzę światło! Jestem uratowany! Zrobiłem to – wykrzyknął w euforii, a potem cierpliwie czekał, aż przez parów przeprawi się reszta kompani.
Po północnej stronie Pasma Jeleniowskiego w Truskolasach drużyna zatrzymała się u wodopoju.

Było to jedyne w okolicy źródło życiodajnej wody, która pokrzepiła wszystkich strudzonych jeźdźców. Napełniono też wszystkie bukłaki i stągwie. Aby dotrzeć do grodu rycerskiego pod Mychowem należało pokonać jeszcze kolejny bród na Pokrzywiance, w pobliżu owianej legendą Doliny Jarugi. Niegdyś nasz bohater zawitał już w tamte strony, wiedział co go może spotkać i drżał na myśl o tym…

ODSŁONA 5 (publikacja 23/09/2020)

W końcu drużyna dotarła do Mychowa – ostatniego przystanku na trasie tej niebezpiecznej podróży. Swe rumaki pozostawili przy kościele pod wezwaniem św. Barbary Panny Męczenniczki i pieszo udali się na pobliskie wzgórze pod kamienny krzyż, skąd widać bardzo dobrze górę zamkową i w dole murowany kościół. Krzyż postawiono, by przypominał o istnieniu w tym miejscu drewnianego kościoła parafialnego.

Owy kościół wspominany był już u księdza Jana Długosza w pomnikowym dziele „Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis”, czyli Księdze beneficjów diecezji krakowskiej. Informacja jest niestety bardzo lakoniczna. Ks. Jan Długosz wspominał jedynie o istnieniu we wsi Mychowie kościoła parafialnego. Nie podając ani jego wezwania, ani rodzaju materiału z którego został postawiony. Ani nie poświęcając ani słowa temu, jak wyglądał. Tyle tylko, że kościół miał własne pola i łąki. Otrzymywał dziesięcinę snopową i konopną z łanów kmiecych, z ogrodów i z posiadłości rycerskiej, a sama zaś wieś Mychów stanowiła wówczas własność Marcina Mychowskiego herbu Rawa.

Dyżurni opowiadacze mówili też o pobliskim grodzie rycerskim. Jeden z przekazów głosił, że wzgórze na którym stał niegdyś kościół było połączone z sąsiednią górą zamkową, na której wznosił się zamek – siedziba potężnego rodu Rawitów Mychowskich, mostem skórzanym o długości około 200 m! Nasz bohater był zawiedziony, że mostu już nie było i nie mógł przejść na drugą stronę doliny.

ODSŁONA 6 (publikacja 25/09/2020)

Dzień powoli chylił się już ku końcowi. Celem włóczęgi było dotarcie do „Wielkiej Wody” w pobliżu cypla Szeligi. Po drodze należało jeszcze przebyć kilka wąwozów, jednak żaden nie okazał się tak niebezpieczny, jak ten w Paśmie Jeleniowskim.

W końcu nasz bohater osiągnął cel podróży, a gdy wszyscy zasiedli przy ognisku i każdy dzielił się tym co miał, rozprawiając o wszystkich przygodach podczas przebytej trasy, on popatrzył na przeciwległy brzeg i zadumał się głęboko… Nie był już tym samym człowiekiem…

Docierając do mety tej podróży stajesz się sam bohaterem tej historii. Możesz dopowiedzieć więc swoje odważne zakończenie…

Miejsce spotkania: 09 października 2020 r. w godz. 16.00-17.00 pod Rakowem nad rzeką Czarną Staszowską:

50°40’33.7″N 21°01’59.7″E / 50.676033, 21.033246

Opowiadacze historii będą snuć opowieści o „braciach polskich” ok. godz. 16.45. O 17.00 formowanie szyku i odjazd na miejsce odosobnione. Nie zdążysz na czas? Musisz się kontaktować swoimi sposobami z atamanami. Powinni podać namiary 🙂
Może też być przydatny link: www.sngm.pl/polskab/polska-b-2020

Wersja do wydruku w pdf: XIII_POLSKA_B_2020

tekst: Adam Grzegorzewski (lemmenjoki), projekt logotypu: Jacek Łukawski